Czy komputery mogą nam pomóc w myśleniu… To w pewnym sensie retoryczne pytanie, bo przecież praktycznie każdy z nas zna na nie odpowiedź. Czyżby?

I taki mniej więcej był sens wykładu otwartego prof. Kazimierza Śliwy (Wyższa Szkoła Biznesu – National Louis University w Nowym Sączu), naukowca na co dzień zajmującego się strategiami zarządzania i planowania, który wygłosił w Wyższej Szkole Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie.

Według niego bowiem, ludzie wykorzystują komputery po prostu źle… Sprowadziliśmy je do zwykłych maszyn do pisania, liczenia, przechowywania danych. Gdzieś po drodze, w czasie rozwoju technologii informatycznych, zagubił się jeszcze jeden sens powstania komputerów w ogóle – miały pomóc ludziom w kreatywnym myśleniu!

Tymczasem staliśmy się w jakimś sensie niewolnikami stereotypów własnego myślenia. Tak też podchodzimy do rozwiązywania większości problemów. To, owszem, bywa wygodne na poziomie codziennego zwyczajnego życia. Kiedy jednak w grę wchodzi podejmowanie decyzji dotyczących milionów ludzi, „wyłapywanie” tendencji i przyszłych procesów społecznych, myślenie takie może stać się wręcz niebezpieczne, a już na pewno prowadzi donikąd.

W myśleniu takim – jak zwą je naukowcy: reaktywnym – nie ma możliwości dotarcia do sedna problemu, odkrycia jego prawdziwej struktury. Bez tego zaś, próby prawdziwego rozwiązania jakiegoś istotnego problemu – jeśli nie każdego i na każdym praktycznie poziomie – zawsze spełzną na niczym.

Komputery zaś mogą – i potrafią to zrobić przy odpowiednim ich wykorzystaniu – pomóc wznieść się ludziom na najwyższy poziom myślenia: generatywnego.

Owszem, nie jest to łatwe! Z reguły wymaga to także stworzenia zupełnie nowego języka, skoro tym, którym się posługujemy, nie jesteśmy w stanie właściwie opisać istoty problemu, jaki chcemy rozwiązać.
Oczywiście nie jest też tak, że wykorzystywanie komputerów jako narzędzi kreatywnego myślenia, to zupełna „tabula rasa”- czysta i niezapisana żadnymi doświadczeniami tablica. Pierwsze takie próby – dodajmy od razu udane – miały miejsce w drugiej połowie lat 70. I co ciekawe, jako pierwszy – szukając antidotum na ówczesny głęboki kryzys ekonomiczny – uciekł się do tego świat biznesu.

Prof. Śliwa wymienił tylko kilka podobnych przykładów. I tylko dziwić może, że mimo tak pozytywnych ich efektów – ludzie z takim uporem zdają się trwać przy schematach myślenia, które pozwala im co najwyżej dostrzec teraźniejszość i przeszłość, a przyszłość nadal pozostaje dla nich swoistą czarną dziurą!