– Startowałem, jak samolot, pod wiatr. Po wypadku trzeba było uczyć się każdej, nawet najdrobniejszej czynności. Nie raz spadałem z wózka, ale podnosiłem się ze łzami w oczach i próbowałem dalej. Przekonałem się na własnej skórze, że największą niepełnosprawnością są ograniczenia w głowie – mówił Rafał Wilk, dwukrotny złoty medalista olimpijski z Londynu, podczas spotkania ze słuchaczami Akademii 50+, które odbyło się w Wyższej Szkole Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie.




Były żużlowiec, a obecnie zawodnik tzw. handbike’u, czyli kolarstwa na rowerze z napędem ręcznym, jest dwukrotnym złotym medalistą paraolimpijskim z Londynu (2012 r.) i pięciokrotnym mistrzem świata. I to na pewno nie koniec, bo w tym roku Rafał Wilk pojedzie na Igrzyska Paraolimpijskie do Rio, by obronić swoje medale.

Pasja najważniejsza

Pokonać wszystkie trudności w życiu Rafałowi Wilkowi pomogła pasja do sportu. To jej sportowiec zawdzięcza wszystkie swoje sukcesy. – Na stadion trafiłem po raz pierwszy jeszcze w brzuchu mamy. Wspólnie kibicowaliśmy tacie, który jeździł na żużlu. Pasja ta została później przekazana do mnie – opowiadał zawodnik.

Kariera żużlowa Wilka trwała nieprzerwanie przez 16 lat. Były sukcesy, były trudności, nie raz sportowiec chciał porzucić ten sport. – Czasami miałem już dość i chciałem z tym skończyć, ale zawsze dawałem sobie czas i pokonywałem przeszkody – podzielił się.

Kolejną pasją Wilka był rower. Zaczął jeździć w 1998 r., a już w 2001 r. zdobył mistrzostwo Polski w amatorskim kolarstwie górskim. Rower był sposobem na to, by odpocząć od żużla. Natomiast zamiłowanie górami przyczyniło się innej pasji sportowej – narciarstwa. – Miałem nawet swoją szkołę narciarką, gdzie szkoliliśmy dzieci i młodzież – wspominał medalista olimpijski.

03.05.2006

Zawody w Krośnie. – W tym dniu moje życie się przewróciło. Miałem wszystko, a w ciągu ułamka sekundy stałem się bezbronny, jak dziecko – opowiadał Rafał Wilk.

Po wypadku Rafał usłyszał jednoznaczne twierdzenie lekarza: „Złamany kręgosłup. Pan już nie będzie chodził, a tym bardziej uprawiał sportu”. – Nie zdawałem sobie wtedy do końca sprawy, co tak naprawdę się wydarzyło. Myślałem tylko o tym, by udowodnić wszystkim, że się mylą – wspominał.

Po wyjściu z szpitala na sportowca czekała żmudna i ciężka rehabilitacja. – Na początku były łzy. Niejednokrotnie. I ból również – przyznał się zawodnik. Przez kilkanaście miesięcy ćwiczył z fizjoterapeutą, żeby nauczyć się przesiadać na wózek. Za pierwszym razem, jak na nie usiadł, nie był nawet w stanie go popchnąć. – Nie chciałem, żeby mi przez cały czas ktoś pchał wózek i pomagał. Teraz to wydaje się banalne, ale kiedyś było sporym wyzwaniem. Cała ta sytuacja to najdłuższy wyścig w moim życiu – wspomina.

Niezdrowy, ale sprawny

Minął czas, ćwiczenia przyniosły efekty. Po trzech miesiącach Rafał Wilk jeździł już na quadzie, a po sześciu – na nartach. – Jeżdżę na monoski. Miałem kiedyś zabawną sytuację na stoku. Jedna dziewczyna, widząc mnie, powiedziała do chłopaka: „Popatrz, na czym ludzie jeżdżą, żeby się wyróżnić”. Nie tłumaczyłem, że w życiu normalnym jeżdżę na wózku, dlatego korzystam z tak dziwnego sprzętu – opowiedział.

Rafał Wilk uważa, że takie sytuacje są wynikiem tego, że nie pokazuje się sportów paraolimpijskich i ludzie nie wiedzą, że osoby niepełnosprawne też mogą uprawiać sport, nawet na wyższym poziomie, niż zdrowi. – Swoim studentom zawsze proponuję spróbować wjechać na wózku na mały 20-centrymetrowy podjazd. – Rafał Wilk wykłada na Wydziale Wychowania Fizycznego Uniwersytetu Rzeszowskiego. – Mówię, że jeżeli potrafią, to dostaną zaliczenie i już nie będą musieli chodzić na zajęcia. W ciągu czterech lat nikomu się nie udało, a dla mnie to dwa ruchy rękami i jestem na górze – mówił sportowiec.

Pasję do sportu Rafał Wilk przekazuje również swoim dzieciom. Podczas spotkania w Wyższej Szkole Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie z pokazem akrobatycznym wystąpiła jego córka – Wiktoria. – Czasem mnie aż kręgosłup boli, jak widzę, co ona potrafi robić ze swoim ciałem – tak ocenił umiejętności córki Rafał Wilk.

Akademia 50+ w semestrze letnim

Akademia 50+ to inicjatywa Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania skierowana do osób po 50. roku życia. W ramach zajęć prowadzone są wykłady o różnorodnej tematyce, zajęcia dodatkowe, warsztaty oraz spotkania integracyjne, wycieczki, wyjścia do kina, teatru czy filharmonii.

Rekrutacja na semestr letni roku akademickim 2015/16 trwa do 19 lutego. Słuchaczami mogą być wszystkie zainteresowane osoby, które ukończyły 50 lat. Żeby dołączyć do Akademii, nowi kandydaci powinni dostarczyć do sekretariatu wypełniony formularz rekrutacyjny, który można pobrać na tej stronie internetowej albo otrzymać bezpośrednio na miejscu. Dodatkowo należy złożyć kserokopię dowodu opłaty wpisowego (20 zł) i składki członkowskiej (30 zł za semestr).

Autorem zdjęć jest Ryszard Nowak, słuchacz Akademii 50+.