Za dwa dni (07.08.) ogłoszenie wyników rekrutacji… W tym samym dniu, na wielu kandydatów, oprócz dobrych wieści o przyjęciu na studia, czekać będzie jeszcze jedna niespodzianka. Znajdą swoje nazwisko wśród tych, którzy będą się mogli ubiegać o „załapanie się” do … Systemu Bezpłatnych Miejsc.

To wyjątkowy system stypendialny, opracowany w Wyższej Szkole Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie, dzięki któremu kilkuset studentów pierwszego roku studiów I-go stopnia, na dzień dobry pozbędzie się z głowy jednego problemu… Część z nich nie będzie musiała w ogóle opłacać czesnego, część zaś zapłaci tylko jego połowę.

W tym roku akademickim uczelnia przygotowała takich miejsc aż 750. Kwalifikacje do SBM odbywają się w dwóch turach. Tuż po rekrutacji – wówczas brane są pod uwagę wyniki z matury – oraz przed drugim semestrem, kiedy liczą się już osiągnięcia studentów w nauce. Im wyższa średnia ocen za pierwszy okres nauki i czym większe zaangażowanie w życie uczelni, tym bardziej rosną szanse na 100 proc. udział SBM w pokryciu czesnego.

Kandydaci z listy rankingowej do SBM, o dokładnym terminie testów kwalifikacyjnych zostaną powiadomieni indywidualnie. Tradycyjnie jednak odbywają się one w drugiej połowie sierpnia.

– Lepiej więc, aby nie planowali sobie w tym czasie wakacyjnego wypadu – powiedziała Portalowi Marta, która w ub. roku akademickim korzystała z Systemu Bezpłatnych Miejsc – Szkoda stracić taką szansę.

Nie warto się „ślizgać”…

Tym bardziej, że „załapanie się” do SBM pozwala studentowi na szybszą aklimatyzację do nowego akademickiego życia, skoncentrowanie się na nauce, a potem – w naturalny niejako sposób – „przejście” do rozbudowanego i bardzo motywacyjnego systemu stypendialnego. Niektórzy żartują nawet, że jest on niczym innym, jak tylko "Studenckim Bankiem Motywacyjnym" – a korzystanie z jego usług warto zacząć właśnie od SBM-u.

Najlepsi studenci – mający dobre wyniki w nauce, a do tego udzielający się w sporcie, kołach naukowych i życiu kulturalnym uczelni – są w stanie „wyciągnąć” z uczelnianego systemu stypendialnego… bardzo godziwe pieniądze!

– Podobno są tacy, którzy dostają w sumie nawet kilka tysięcy złotych! – wzdycha dwóch chłopaków, których spotkaliśmy chwilę po wyjściu z Działu Rekrutacji WSIiZ.

– Takie studenckie” legendy” wcale nie są dalekie od prawdy – mówią tajemniczo pracownicy uczelni i potwierdzają – System został tak skonstruowany, aby młody człowiek szybko się przekonał, że przez życie w ogóle nie warto się „ślizgać”. Oczywiście można, ale wtedy nie można też liczyć na żadne profity. Jeśli sam z siebie nic nie dajesz, to nie licz na to, że ktoś zwróci na ciebie uwagę tylko dlatego, że… po prostu jesteś!

A na studiach najlepiej dać się zauważyć już na pierwszym roku. Owszem, z czasem wobec kogoś takiego może oczekiwania otoczenia może i rosną, ale z drugiej strony… profitów – w tym tych finansowych – też przybywa. I rośnie szansa… że komuś zostanie tak na cale życie! Chyba więc warto…