Polska jest krajem boomu edukacyjnego… Na polskich uczelniach studiuje już ponad 2 mln osób. A liczba 500 studentów na 10 tys. mieszkańców naszego kraju, sytuuje Polskę na 6 miejscu na świecie!

Ba – jak zauważyli eksperci, którzy przygotowali dla rządu specjalny raport na temat kapitału intelektualnego Polski – poziom scholaryzacji młodzieży w wieku 19-24 lata, osiągnął w naszym kraju 48 proc.

Jest więc z czego się cieszyć. Tym bardziej, że raczej nie mamy się co spodziewać nagłego i radykalnego odwrotu młodych ludzi od zdobywania wiedzy. Z badań „Diagnoza społeczna 2007” wynika, że ”wkuwania” – w jakiejkolwiek formie – ma dość w Polsce jedynie niespełna 6 proc. młodych ludzi, w grupie wiekowej 18-24. Tymczasem podobna średnia w Unii Europejskiej wynosi aż 15,2 proc.

Aspiracje edukacyjne młodych Polaków zdają się tu w jakiejś mierze pokrywać z oczekiwaniami ich rodziców – w blisko 60 proc. polskich domów panuje przekonanie, że przepustką do lepszego życia jest ukończenie przez dzieci wyższych studiów i zdobycie tytułu magistra…

I tu zaczyna się problem… O ile bowiem młodzi Polacy rzeczywiście wzięli sobie do serca konieczność zdobycia wyższego wykształcenia, o tyle do dalszego pięcia się po szczeblach naukowej kariery, jakoś wcale im się już nie spieszy. Polska ma niestety jeden z najniższych współczynników studentów studiów doktoranckich. Doszło już do tego, że niektóre uczelnie w Polsce „kaperują” kandydatów na studia doktoranckie, posiłkując się nawet dużymi kampaniami reklamowymi w mediach.

Wydaje się, że nagłe wygaśnięcie aspiracji naukowych młodych Polaków tuż przed trzydziestką, jest właśnie jednym z powodów, dla którego polska nauka, zdaje się dreptać nieco w miejscu. Zaczyna jej brakować młodej i żądnej sukcesów krwi.

A szkoda… Bo westchnienia wielu rodziców, w rodzaju: „No popatrz… Taki młody, a już doktor… Ech… żeby naszej córce się tak chciało…” – akurat teraz mają szansę jak najbardziej się ziścić.