8 marca 2012 roku odbędzie się wernisaż wystawy studenta Dziennikarstwa i komunikacji społecznej Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie. Wystawa nosi tytuł: "Miasto z przedświadomości… wspomnienia ze snów", a będzie ją można oglądać w "Starej drukarni" przy ul. Bożniczej 6 w Rzeszowie. Potrwa do 28 marca.

Jest to już druga wystawa fotografii stricte otworkowej, a zarazem trzecia indywidualna wystawa Marcina Luraniec. Po fotograficznym debiucie w 2011 w Galerii Fotografii Miasta Rzeszowa fotografiami portretowymi, a także z miasta Rzeszowa, debiucie w mieście Krakowie fotografiami pt. „Portret w otworku” w styczniu 2012, przyszedł czas z powrotem powrócić do rodzinnego miasta Rzeszowa. Tym razem „Stara drukarnia” otwiera się na fotografię miasta Rzeszowa widzianą ponownie otworkiem. Otworkiem cyfrowym należy dodać. Choć sama technika otworkowa kojarzy się z czasami analogowymi, tutaj jest zestawiona ze współczesnymi możliwościami cyfrowymi. Do cyfrowej lustrzanki został zamiast obiektywu, podłączony zwykły dekielek z małym otworkiem, i w ten sposób powstał cykl zdjęć przedstawiający miasto Rzeszów. Jest to jakby połączenie starego z nowym, fotografii tradycyjnej, z nowoczesną pod względem techniki. Tym samym autor czyni ukłon wobec historii fotografii.

Jest to fotografia czarno biała, która wynika z charakteru zdjęć, ale także z powodów czysto praktycznych, by trochę zmienić ten cykl, który w części został zaprezentowany już podczas pierwszej, indywidualnej wystawy. Te zdjęcia, choć pochodzą z tego samego cyklu, są inne, niż te, które wisiały w Galerii. Przedstawiają budynki mieszkalne, handlowe i rozrywkowe znajdujące się w Rzeszowie. Autor skupia się jednak na mieście jako zjawisku występującym w postmodernistycznym świecie, a nie koniecznie na samym mieście Rzeszowie, które jednak reprezentuje wszystkie miasta. Poprzez te zdjęcia, autor wyraża swój stosunek do miast. Jest to raczej szare miejsce, ale jednak sentymentalne i z licznymi miejscami, w których autor spędził swe dzieciństwo. Choć miasto bywa brutalne, autor nie potrafi bez niego żyć. Te zdjęcia nawiązują do dzieciństwa, fantazji, snów, może czegoś nierealnego, itp.

Sama technika jest jakby buntem wobec współczesnych tendencji do bezgranicznego podporządkowania aparatowi cyfrowemu, trybu auto podczas fotografowania, bezrozumnego idealizmu w fotografii sprowadzającego się m.in. do „przymusowej ostrości na każdym zdjęciu”, idealnej kompozycji, itp.

Wystawę sponsoruje firma „Artstudio” z Rzeszowa.