W miarę upływu czasu delikatna okolica naszych oczu ulega licznym przemianom. Zaczynamy zauważać drobne zmarszczki, utratę jędrności skóry oraz cienie pod oczami. Stanowią one częstą przyczynę kompleksów zarówno u kobiet, jak i mężczyzn. Akceptujemy utrwalające się od grymasów twarzy linie i załamania, ale podejmujemy walkę z pojawiającymi się zasinieniami. Nie jest to jednak tak proste, jak powszechnie mogłoby się wydawać. Ich występowanie może wiązać się z zaburzeniami zdrowotnymi, z którymi należy uporać się w pierwszej kolejności, a także z wiekiem i postępującym procesem starzenia.

Skóra w okolicy oczu jest niezwykle cienka i starzeje się szybciej niż w pozostałych partiach. Właściwa pielęgnacja i ochrona, którą należy zacząć stosować tuż po ukończeniu 20 roku życia, wpłynie na opóźnienie tego procesu. Niestety, prędzej czy później będzie można zauważyć spadek jakości skóry. Dzieje się tak, gdyż dochodzi do degradacji tkanki tłuszczowej pod okiem. Stopniowo zaczyna zanikać, przez co okolica ta zapada się, tworząc tzw. dolinę łez i dając efekt cienia. Przez coraz cieńszą i wiotką skórę zaczynają prześwitywać drobne naczynia krwionośne, które dodatkowo potęgują efekt zasinienia. Na niekorzyść działa również grawitacja. Pod dolną powieką zaczyna gromadzić się nadmiar ścieńczałej skóry, który dodaje lat i sprawia, że wyglądamy na wiecznie zmęczonych i  niewyspanych. Wybawieniem okazują się nowoczesna kosmetologia i medycyna estetyczna. Obie dziedziny oferują wiele rozwiązań. Jak rozpoznać, które z nich będzie dla nas właściwe?

Często popełniamy błąd pójścia na skróty i w pierwszej kolejności sięgamy po wypełniacze, z których największą popularnością cieszy się kwas hialuronowy (HA). Należy zauważyć, że nie jest to uniwersalny lek na wszystkie problemy. Zasadnym będzie wykorzystanie go jeśli widoczny jest ubytek tkanki tłuszczowej i zapadnięcie doliny łez. Zdarza się, że dokonuje się implantacji HA u osób, których głównym problemem natury estetycznej jest nadmiar skóry i delikatne jej zasinienie. Wówczas nie tylko zyskujemy sztuczny efekt wypełnienia poprzez „nadmuchanie worków pod oczami”, ale także sam cień może stać się jeszcze bardziej widoczny. Często implantacja wykonywana jest zbyt płytko, co przyczynia się do  tzw. efektu Tyndalla, który polega na prześwitywaniu preparatu przez skórę. Należy pamiętać, że kwas hialuronowy pełni tu zadanie tymczasowego – utrzymującego się do ok. 12 miesięcy – implantu, którego zadanie nie polega na stymulacji skóry do regeneracji i odbudowy, a jedynie na „łataniu dziury”. Trwałość rezultatu może się zmniejszyć, jeśli na okolicę poddaną kuracji zastosuje się zabiegi termiczne, powszechnie wykorzystywane m.in. w gabinetach kosmetycznych do walki z problemową skórą wokół oczu.

Kwas hialuronowy jest biozgodny i naturalnie występuje w naszej skórze. Medycyna estetyczna stosuje HA produkowany przez bakterie i poddawany procesowi sieciowania, czyli zagęszczania. Stanowi to potencjalne ryzyko infekcji, wywołanych przez zanieczyszczenia białkowe, a także wystąpienia reakcji alergicznych, spowodowanych przez środek umożliwiający łączenie cząstek HA w większe konglomeraty. Na jakość i bezpieczeństwo stosowanego preparatu składa się wiele czynników, w związku z tym specjaliści wykonujący zabiegi powinni znać rynek oraz podejmować współpracę wyłącznie ze sprawdzonymi firmami, które przede wszystkim kierują się zasadami etyki zawodowej i przestrzegają właściwych standardów produkcyjnych. Zabieg zazwyczaj reklamowany jest jako całkowicie bezpieczny i odwracalny, ale w razie wystąpienia powikłań niewiele osób podejmie się „cofnięcia” niepożądanych efektów. Istnieje antidotum w postaci enzymu hialuronidazy, jednak nie zawsze można go zastosować. Środek ten nie rozróżnia naturalnego kwasu hialuronowego od wprowadzonego podczas zabiegu. Niewłaściwie zaaplikowany może spowodować spore szkody, co zniechęca niewprawionych pseudofachowców.

Metodą alternatywną może okazać się radiofrekwencja (RF) mikroigłowa. Zabieg wykorzystuje synergistyczne działanie fali elektromagnetycznej o częstotliwości fal radiowych i mikronakłuwania, co stymuluje skórę do wzmożonej pracy. Po wprowadzeniu w głębokie warstwy skóry pozłacanych igieł, w które wyposażone jest urządzenie, dochodzi do emitowania wiązki fal radiowych, powodujących powstanie efektu termicznego w tkance. Pod wpływem ciepła włókna kolagenowe ulegają skróceniu i przebudowie (powracają do formy pierwotnej) – efekt ten można porównać do naciągnięcia luźnego sznurowania w bucie. Skóra regeneruje się dzięki zachodzącym procesom naprawczym. Fibroblasty zostają pobudzone do produkcji nowych struktur. Zauważyć można wyraźne napięcie i poprawę zagęszczenia. W przypadku RF mikroigłowej na efekt finalny trzeba trochę poczekać. Istotne jest zastosowanie serii zabiegów, które nie skupią się na zamaskowaniu skutków, ale wyleczą przyczynę.

Rzadko sięgamy po metody długodystansowe. Najczęściej oczekujemy  natychmiastowego osiągnięcia efektu, bez uprzedniej analizy zysków i strat. Takie podejście niejednokrotnie wiąże się ze wzmożonym ryzykiem i wystąpieniem powikłań. Warto pamiętać, że fundamentalną kwestią przed decyzją o zabiegu jest wybór odpowiedniego specjalisty. Tylko wykwalifikowana osoba dokona właściwej diagnozy i zaproponuje optymalne rozwiązanie, które zniweluje dany problem estetyczny.

 

Autor: mgr Małgorzata Sokół